Co warto, a czego nie warto zabierać na piknik?

Kilka dni temu Meee i Miau oznajmiły, że koniecznie musimy zorganizować w parku piknik. W pierwszej chwili pomyślałem, że nie jest to najlepszy pomysł. Piknik? W parku? NUDA! To miejsce kojarzyło mi się z czymś zupełnie innym. Z Ucholem chcieliśmy się z tego wycofać. Udzielił się nam jednak dobry humor dziewczyn, które bardzo nalegały na wspólne biesiadowanie. Mieliśmy spróbować tylko ten jeden raz, a jak nam się nie spodoba, to więcej takich wypadów nie będziemy organizować.

Meee i Miau obiecały zadbać o koc, talerzyki oraz kubeczki, czyli wszystko, co jest potrzebne na prawdziwym pikniku. Przygotowaniem jedzenia podzieliliśmy się po równo. Każdy przyniósł to, co lubi najbardziej. Wziąłem kruche ciasteczka ze sklepu i dużą butelkę gazowanego napoju. Uchol spakował cztery tabliczki czekolady, a do tego babeczki z bitą śmietaną.

Przyszliśmy do parku trochę spóźnieni i dziewczyny rozpoczęły piknik bez nas. Meee zajadała gruszkę, a Miau oczywiście popijała mleczny koktajl. Gdy na nie spojrzeliśmy, poczuliśmy ogromny głód. Słyszałem jak burczy mi w brzuchu. Rozsiedliśmy się z Ucholem wygodnie na kocu i zaczęliśmy wyjmować nasze smakołyki. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ciastka przybrały formę piasku. Nawet nie miałem jak ich zjeść, bo nie zabraliśmy ze sobą sztućców. Uchol był w jeszcze gorszej sytuacji. Pod wpływem ciepła czekolada zamieniła się w gęstą, kleistą maź i przywarła do wszystkich, możliwych zakamarków plecaka. Nie wyglądało to zbyt apetycznie. Podobny los spotkał ciastka z bitą śmietaną. Puszysty krem przykleił się do wnętrza pudełek i przedstawiał raczej smutny widok.

Byliśmy niepocieszeni. Myśleliśmy, że nici z pikniku, czas wracać do domu. Na szczęście Meee i Miau miały duży zapas dobrego jedzenia. Dziewczyny poczęstowały nas przekąskami, które sprawdziły się w terenie o wiele lepiej od moich i Uchola. W kolorowych pudełkach przyniosły świeże marchewki, rzodkiewki, pomidory. Zajadaliśmy się jabłkami, gruszkami, pysznymi truskawkami. Miau do małych kubeczków rozlała przepyszny koktajl przygotowany na bazie jogurtu. Do wyboru był jeszcze sok. Piknik udało się uratować. Spędziliśmy razem jeszcze dużo czasu i obiecaliśmy sobie, że konieczna jest powtórka. Tym razem jednak przygotujemy z Ucholem inne przekąski.