Śniadanie mocy

Uchol nie przysypiał dziś na lekcjach. Serio, pierwszy raz od wielu dni. Jest sukces. Ale nie było z tym tematem tak łatwo. Już się trochę przyzwyczailiśmy, że zawsze na pierwszych godzinach chrapie jak dzik, a on przecież królik. Pani Sowa ciut denerwowała się i wysłuchiwała miliona wymówek.

– Stary, co się dzieje? – pytałem, ale coś kręcił i nic nie odpowiadał. Chyba trochę się wstydził. Nie wiedziałem jak mu pomóc. To mój najlepszy kumpel, nie mogłem go tak zostawić.

Dziewczyny orzekły, że nie możemy zasypiać gruszek w popiele, musimy zacząć działać. Każda opracowała swój plan działania, wszystkie o stuprocentowej skuteczności.

Miau postawiła diagnozę: Uchol na pewno jest ciężko chory! Na szczęście ona ma sposoby na takie dziwne choroby. Orzekła, że musi zastosować metodę mokrych skarpetek. Dobrze wyciśnięte z zimnej wody miał zakładać do spania. Nam były potrzebne E F E K T Y! Zdecydowaliśmy, że będzie w nich chodzić po szkole. Uchol był na nie, ale daliśmy radę go przekonać. W grupie siła.

W środę przyszedł do szkoły z katarem, a na lekcjach znów zasypiał. Nie zadziałało.

Meee oznajmiła, że ona wie i ona się zna i ona na pewno mu pomoże. Sposób? Uchol musi następnego dnia zjeść na śniadanie 5 ząbków czosnku, 4 truskawki, 3 śliwki i gruszkę zawinięte w śledzia, posypane płatkami owsianymi i polane jogurtem. Uchol, jak to usłyszał, to zbladł, pozieleniał, a potem znów zbladł. Nie było jednak rady, musiał sprawdzić i ten sposób.

– No, no, no dobra, spróbuję, ale nie obiecuję. A mogę do tego dodać krakersy? – zapytał zrezygnowany.

W czwartek rano na lekcji cisza jak makiem zasiał, żadnego chrapania. Uchol co chwilę zgłasza się do odpowiedzi, uśmiechnięty od ucha do ucha. Na przerwie Meee dumna ze swojego sukcesu beczała na cały korytarz.

– Wyyyleczyłam Uchola, móóówiłam, że się na tym znam, umiem i potrafię. Ja na pewno zostanę dietetykiem, albo nawet i lekarzem. A może będę naukowcem? Mogę wam już recepty wypisywać – chwaliła się Meee.

Uchol też się cieszył, była w nim moc. W tajemnicy jednak przyznał, że zjadł na śniadanie to, co miał proponowane na warsztatach Programu dla szkół, czyli: 4 truskawki, 3 śliwki i gruszkę. Płatki zagotował z mlekiem…a o śledziu i czosnku na warsztatach nie wspominali… Nie chciał jednak psuć humoru Meee.