Szkolne afery i dobre maniery

Długa przerwa zapowiadała się rewelacyjnie. Uchol przyniósł nową konsolę z grą „Hydraulik 5”, dwie paczki chipsów, ciastka, żujki i naszą ulubioną oranżadę. Świat należał do nas, a właściwie 30 minut, które dzieliły nas od kolejnej lekcji.

– Uważaj, żółw, skacz wyżej, jeszcze wyżej… – zachrumkałem z całych sił, a okruchy z mojej buzi poszybowały na drugą stronę korytarza. Uchol był tak mocno przejęty grą, że z chwili na chwilę mlaskał coraz głośniej, a chipsy, zamiast trafiać do jego buzi, lądowały obok ławki, tworząc małą, paprykową wysepkę.

– Już prawie jestem, jeszcze tylko kawałek – emocjonował się mój najlepszy kumpel.

– Nie teraz, nie teraz, nie, skręć… – przekrzykiwaliśmy się nawzajem i śmialiśmy tak głośno, że Uchol zakrztusił się piciem, a potem z hukiem spadł z ławki.

Nie zauważyliśmy, że obok nas stanęła wychowawczyni. Powinna być teraz w pokoju nauczycielskim, ale wydaje mi się, że potrafi przebywać w szkole w kilku miejscach naraz. Serio tak podejrzewam.

Tym razem nie udało się nam dyskretnie schować konsoli. Chcieliśmy jak najszybciej przeprosić i ewakuować się dyskretnie do sali. Nie było takiej opcji. Czekała nas poważna rozmowa o tym, jak powinniśmy zachowywać się w trakcie przerwy śniadaniowej. O mamuniu, ależ byłem zestresowany. I już nie wiedziałem, czy brzuch rozbolał mnie z nerwów, czy z powodu chipsów, ciastek, żujek i oranżady. Na szczęście nie skończyło się źle. Szkolnej etykiety miały nas nauczyć… Meee i Miau.

– Od ignoranta do eleganta krótka droga, chłopaki. Zaczniemy od teorii, później zajęcia praktyczne – usłyszeliśmy od dziewczyn i wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Przygotowały dla nas listę zasad, do których musimy się stosować każdego dnia.

– Chodzenie do szkoły może być naprawdę przyjemne. Trzeba tylko wiedzieć, że jeśli są przestrzegane dobre maniery, w szkole nie będzie żadnej afery – dodała Miau.

Śniadaniowy savoir-vivre Meee i Miau:

– mówimy, gdy w buzi nie ma jedzenia;

– mówimy bez krzyków;

– telefon i gry odkładamy do plecaka;

– jemy małymi kęsami;

– możemy się podzielić jedzeniem;

– jemy w spokoju (bieganie zostawiamy na lekcję WF).

Zgodnie z nowymi zasadami, ja i Uchol zjedliśmy dziś drugie śniadanie z dziewczynami, na spokojnie. I wiecie co? Było całkiem spoko. Pogadaliśmy o moich treningach i lekcjach tańca Uchola i Miau Mama zapakowała mi do plecaka jogurt, więc mleko, które dostałem w ramach Programu dla szkół  na przerwie, oddałem Miau. Wiem, że je uwielbia.